"Mniej
ideologii, więcej geometrii" - to myśl przewodnia tegorocznych
nowohuckich biennale architektonicznych (sic!). Hasło niczym żywcem
wyjęte z czasów socrealizmu, kiedy to właśnie powstała Nowa
Huta. Merytorycznie niczym nieróżniące się od sztandarowych haseł
tamtych lat. Sama geometria nie załatwia sprawy. Wystarczająco dużo
jest jej na innych krakowskich osiedlach - sypialniach. Architektura
musi być też użyteczna. Sam konkurs to zabawa, czy na poważnie?
Nie do końca był odpowiedzią na rzucone hasło, a prace, podobnie
jak ww. maksyma nie wniosły nic konkretnego do neorenesansowej
tkanki. Co do Nowej Huty, wiadomo, że jest niedokończonym dziełem.
Zamknięciem południowej strony Placu Centralnego miał być okazały
i reprezentatywny teatr. W miejscu Os. Centrum E i NCK-u również
miały stać budynki, a nawet urządzone jednostki sąsiedzkie.
Powstać miał jeszcze min. neorenesansowy ratusz, iglica na środku
Placu i płaskorzeźby na bocznych ścianach ryzalitów.
Przedpole
widokowe na Łęg niewątpliwie było największym polem do manewru.
Projekt zwycięski i zdecydowana większość proponowała
umieszczenie tam terenów zielonych. Jest to także najtańszy sposób
uporządkowania tej najbardziej nasłonecznionej i dzikiej części
dzielnicy. Taka koncepcja przyświecała również innym nacjom
biorącym udział w biennale. Wietnamczycy proponowali zespół
fontann i oczek wodnych z całą inżynierią, Włosi natomiast
promieniste układy neobarokowo-angielskich ogrodów na współcześnie
(zgodnie z obecnymi, organicznymi trendami w urbanistyce). Natomiast
inni Włosi odpowiednio ustosunkowali się do myśli przewodniej
biennale i postawili śmiałą złożoną bryłę na południowej
ścianie Placu Centralnego. Żeby nie było banalnie, przesunięto ją
trochę w prawo pozostawiając z lewej strony trochę prześwitu na
Łęg. Za to dostali Nagrodę Dziekana Wydziału Architektury.
Rzeczywiście odpowiedzieli na zadany temat. Sama geometria. Utkwił
mi w pamięci zegar na Placu z wielometrową poziomą wskazówką
sięgającą CAHTS, czyli "helikopter Nowa Huta".
Najbardziej mi się podobał projekt, który nie miał szans wygrać,
bo był nie na temat. Zakładał ciekawą rozbudowę urbanistyczna
dzielnicy w stylu 3 razy NH. Powstała w ten sposób żywa tkanka
miejska, która się "rozmnaża". Autorzy zestawili ze sobą
trzykrotnie układy ulic z okolic Centrum w jeden zwarty. Projekt
bardzo nowoczesny, ale nie miał określonych hierarchii ważności
ulic, trzy równoznaczne Place Centralne. Narzucał się pewien
główny ciąg, ale być może to była tylko koncepcja nic więcej.
Nawet postawiony został w mało widocznym miejscu, chyba
organizatorom nie o to chodziło, bo urbanistyka to czysta ideologia
- nie geometria.
Biennale
nie wprowadziły w zasadzie nic nowego. Odbyta później dyskusja
przedstawiła kilka dodatkowych drobnych propozycji, typu
bezpośrednie połączenie z lotniskiem na Balicach, ale cały czas
niewielki miało to związek z geometria. Jednak każda taka impreza
to szansa dla Nowej Huty na pewne zmiany. Może po tej tez cos
wyniknie pozytywnego, np. bezpośrednie połączenie z Balicami.